Jak nie pisać maili marketingowych
Bardzo lubię otrzymywać informacje od różnych podmiotów wydających gry. Serio-serio. Pomaga to w prowadzeniu serwisu którym się zajmuję. Niestety – nie wszyscy, którzy odpowiedzialni są za kontakty z prasą (a za przedstawiciela takowej się uważam) są odpowiedni rozgarnięci. Za przykład posłuży nam przesyłka, którą dostałem dzisiaj od pewnej Pani pracującej dla pewnego dużego wydawcy prasy kolorowej z załącznikami wszelkiej maści (od brukowej, po bardziej brukową)…
Zacznijmy od faktu, że pani ***** z firmy ***** zupełnie nie trafiła z tematem: grę na PC (dołączoną do gazetki), próbuje sprzedać jako informację prasową stronie traktującej tylko o PLAYSTATION 3. No cóż, pomyłki zdarzają się każdemu, i przeszedłbym z tym do porządku dziennego, gdyby nie sposób wysyłki mailingu.
Metoda zastosowana przez Sz. P. Brand Manager Assistant (prawda, że fantazyjna nazwa pomocnika do spraw promocji marki?) woła o pomstę do nieba.
W środku, załącznik w postaci DOC. Co by było, gdybym nie posiadał czytnika pozwalającego poprawnie czytać wspomniany format? Na szczęście mam OpenOffice, ale na przykładzie EA, które swoje załączniki wysyła w postaci popularniejszego (i lepiej udokumentowanego) RTF i dodatkowo w DOC, metoda działania godna pożałowania.
Nie to jednak było najgorsze. Przeglądają załączniki znalazłem 3 screenshoty w BMP, każdy po 4MB, okładka w zbyt dużej rozdzielczości 3MB (JPEG)… Ech, marketingowcy od siedmiu boleści. A co, jeżeli czytam pocztę przez GPRS? Przepychanie 18.8MB danych, przez czyjeś widzimisię spowodowałoby u mnie natychmiastowy atak szału i wyciek piany z pyska. Niestety (a może na szczęście) pocztę odbierałem tym razem przy użyciu zwykłej radiolinii, wygodnie leżąc na kanapie.
Jak kończy się ta opowieść? Otóż pozwoliłem sobie napisać maila w odpowiedzi. Treść listu i moja odpowiedź poniżej – ku przestrodze innym „materkindodowcom”. Kto wie? Może będzie to prezentowane, jako przestroga dla ludzi dopiero stawiających pierwsze kroki w dziale marketingu, jako przykład, jak nie należy pisać do popularnych blogów internetowych, bo można się przejechać. Jakkolwiek czytając o podobnych przypadkach na innych blogach… śmiem wątpić…
Szanowna Pani *****!
> z przyjemnością przedstawiam nowy produkt wydawnictwa – *********
> *********, a w niej grę *************;
>
> zapraszam do zapoznania się ze szczegółami.Po pierwsze, nie przypominam sobie, byśmy zostali sobie przedstawieni w jakikolwiek sposób.
Po drugie, nie przypominam sobie, bym w jakikolwiek sposób zgadzał się na otrzymywanie tego typu przesyłek od firmy ********** (a i owszem, można to podciągnąć pod kategorię: niezamówione przesyłki reklamowe).
Po trzecie, z poczty korzystam przeważnie przy użyciu połączeń GPRS, a Sz.P. raczyła sobie przesłać na ten adres 18MB załączników, w postaci nieskompresowanych obrazków BMP, co naraża mnie na wymierne straty materialne. Na przyszłość proponuję skorzystać z formatu JPG przy stosunku jakości
60% w stosunku do oryginalnego obrazka.Po czwarte, jesteśmy stroną traktującą o konsoli PLAYSTATION3 i grach z nią związanych. Nie rozumiem, czemu informacja o grze dla platformy PC trafiła również do nas.
Jeżeli tak wyobraża sobie Pani początek współpracy, pomiędzy ***** a stroną PS3 Site Polska, to serdecznie gratuluję – właśnie udało się Pani zaprzepaścić wszelkie szanse na takową. Zapewne Pani przełożeni ucieszą się z takiego obrotu sprawy.
Pozostawiam pod rozwagę.
P.S. Jak bardzo nie szanuje Pani swojej osoby, że swoje imię i nazwisko w programie pocztowym, ma Pani wpisane z małej litery?
P.S.2 Wiadomość została przesłana również do Pani przełożonych.
–
Wojciech Arabczyk | PS3 Site Polska
Redaktor Naczelny | http://www.ps3site.pl
Pomijając lakoniczność przekazu w mailu i załączniku, w ten sposób przyjaźni się nie nawiązuje. Może i zrobiłem sobie kolejnego wroga, w postaci (zapewne) przemiłej (aczkolwiek niezbyt rozgarniętej) Pani, jednakowoż, na swoje stanowisko rzeczona osoba nijak się nadaje.
*) Z oczywistych względów, imię Sz. Pani i nazwa własna firmy zostały wykropkowane.
Jeśli spodobał Ci się ten wpis, rozważ jego skomentowanie lub skorzystanie z RSS-a i w konsekwencji otrzymywania informacji o nowych wpisach do Twojego czytnika.

Komentarze
Brak komentarzy.
Zostaw komentarz